POŻEGNANIE ś.p. Ewy Kołodziejczyk 19.11.2020

19-go listopada, na Cmentarzu Podgórskim w Krakowie – pożegnaliśmy Panią Prezes naszego Stowarzyszenia, ś.p. Ewę Kołodziejczyk
Ze względu na obowiązujące ograniczenia pandemiczne – z konieczności zrobiliśmy to w wąskim gronie Rodzin i Przyjaciół „Domu Nadziei”.
Słowo pożegnania  dla Ewy wygłosiła Wiceprezes Renata Biernacik
Muzycznie  oprawiła je Jolanta Frankowska
Serduszka dla Ewy przygotowały dzieci – podopieczni SDN

„Istnieją jeszcze na tym świecie Anioły.
Są nimi Ci, którzy w ciemne życie innych wnoszą promień słońca.
Iskierkę radości z raju.
Żyją i pracują dla tych, którym szczęście nie sprzyja.
Nie liczą godzin, nie pytają o zapłatę.
Ich miłość jest ponad to.
Gdyby nie istnieli, wielu pozostałoby niezauważonych. Nie miałoby żadnego wsparcia.
Nie doświadczyłoby żadnej pomocy.
Ani nie spotkało przyjaźni.
Istnieją jeszcze ludzie-anioły wśród nas, czynią cuda, sami o tym nie wiedząc.

Gdy odszedł Tadeusz Szklarczyk – nasz pierwszy prezes – wszyscy zastanawialiśmy się kto przejmie odpowiedzialność za Stowarzyszenie DOM NADZIEI.
I właśnie wtedy Ewa przyśniła mi się jako prezes Stowarzyszenia. Zapytałam czy  zgodzi się objąć tę funkcję.
I od 13 lat była jednocześnie i prezesem i księgową naszego Stowarzyszenia.
Nie mając własnego dziecka z niepełnosprawnością traktowała wszystkie dzieci jednakowo. Ciepło, życzliwie, serdecznie.
Dzieci witały się, przytulały i dzieliły się tym co zrobiły na zajęciach lub tym co było dla nich ważne.
Gdy nasza nowa siedziba  na os. Zgody wymagała generalnego remontu i sprzątania, Ewa nie stała z boku, nie wydawała poleceń.  Pracowała na równi ze wszystkimi.

Nie lubiła brać udziału w żadnych dużych uroczystościach. Zawsze była gdzieś w cieniu ze swoją nieśmiałością, wręcz skromnością i uśmiechem.
Bycie prezesem i księgową w jednej osobie to ogrom pracy. Pracy za którą nigdy nie brała żadnego wynagrodzenia. Wiemy, że niejedną noc poświęciła na dopinanie projektów do PFRON-u, na  wyliczeniach, na robieniu wypłat, PIT-ów, sprawozdań,  itd. itp.
Nigdy nie dziękowaliśmy Jej siostrze, córce i wnukowi za to że czasami bardziej była dla „nas” niż dla rodziny. Teraz to właśnie robimy dziękując za pomoc, wyrozumiałość i cierpliwość.

Gdy Ewa znalazła się w szpitalu w lutym ubiegłego roku, baliśmy się wszyscy czy uda się Jej wrócić do sprawności i do nas.
Jej obecności nam bardzo brakowało. Wtedy zrozumieliśmy jak wiele wykonywała pracy, o której  nawet nie wiedzieliśmy.
I każda wiadomość o Jej powrocie do zdrowia była dla nas cenna.
Rehabilitanci naszego ośrodka sami zaproponowali że będą przychodzić do Ewy do domu aby ją usprawniać ruchowo, wspierać, rozmawiać i żartować.
Nikt nie brał za to wynagrodzenia.
I jak powiedziała Pani Bernadetka: „Pani Ewa jest naszym dobrem narodowym i tak trzeba.

Ewo, wierzymy w to że tam gdzie jesteś jest Ci dobrze, że nic Cię nie boli
Wierzymy w to, że tam gdzie  jesteś patrzysz na nas i otaczasz opieką.
Wierzymy w to że jesteś w niebie, bo przecież anioły mieszkają w niebie.
I będziesz tam wyjątkowym Aniołem – bo Honorowym Prezesem Stowarzyszenia  DOM NADZIEI.
I tak jak powtarzałaś zawsze wszystkim darczyńcom i sponsorom
„Dziękujemy i prosimy o więcej…”

My dzisiaj Tobie dziękujemy. Dziękujemy za Twoje serce, Twoją pracę i obecność w naszym Stowarzyszeniu .
Prosimy  -,opiekuj się nami.

Ewo,
pozostaniesz na zawsze w naszej pamięci i w naszych sercach.

Spoczywaj w pokoju.”

(Renata Biernacik, 19.11.2020)